Zanim wydasz złotówkę na automatyzację, chcę, żebyś miał własną liczbę. Nie moją prezentację, tylko kwotę wyliczoną z Twojej skrzynki. Zajmie Ci to kwadrans i możesz to zrobić dziś, beze mnie.
Nie musisz nic podawać, żeby zobaczyć wynik. Liczy się u Ciebie w przeglądarce i nigdzie nie jest wysyłany.
Weź skrzynkę, na którą wpadają zapytania od klientów. Potrzebujesz tylko wyszukiwarki w poczcie i kartki.
Wyszukaj wiadomości z okresu od pierwszego do ostatniego dnia poprzedniego miesiąca i wybierz te, które są zapytaniem o wycenę albo ofertę. Licz sztuki, nie wątki.
wynik A = ile zapytań przyszłoPrzejdź przez tę samą listę i przy każdym zapytaniu sprawdź, czy w wątku jest Wasza odpowiedź wysłana w ciągu dwudziestu czterech godzin. Automatyczne potwierdzenie się nie liczy, chodzi o odpowiedź od człowieka.
wynik B = ile odpowiedzieliście w dobęCofnij się o trzy miesiące, wybierz dziesięć zapytań, które nie skończyły się umową, i sprawdź, czy ktokolwiek z Was wrócił do tego klienta po pierwszej ofercie. Jeden mail wystarczy, żeby policzyć jako tak.
wynik C = do ilu z dziesięciu ktoś wróciłWynik pojawia się od razu. Nic nie wysyłasz i nic nie zapisuję.
To jest wyliczenie ostrożne. Zakłada, że klient bez szybkiej odpowiedzi kupuje u Was z tym samym prawdopodobieństwem co reszta. W praktyce kupuje rzadziej, więc prawdziwa strata jest wyższa niż ta, którą policzysz.
Mówię o nich, zanim cokolwiek sprzedam, bo w wielu firmach one same odzyskują sporą część tej kwoty. Jeśli po ich wprowadzeniu problem zniknie, to znaczy, że nie potrzebowałeś automatyzacji, tylko dyscypliny, i dobrze będzie to wiedzieć przed wydaniem pieniędzy.
Wskaż imiennie osobę, która codziennie do godziny dziesiątej przegląda skrzynkę z zapytaniami i pilnuje, żeby każde dostało jakąkolwiek odpowiedź. Nie ofertę, tylko sygnał, że zapytanie dotarło i kiedy będzie wycena. Bez wskazanej osoby robi to każdy, czyli nikt.
Trzy zdania: dostaliśmy, robimy wycenę do dnia takiego a takiego, w razie pytań ten numer. Wysyłane ręcznie, tego samego dnia. To najtańsza rzecz, jaką możesz zrobić dla wyniku, a klient, który wie, kiedy dostanie wycenę, przestaje dzwonić do konkurencji.
Arkusz z czterema kolumnami: klient, data zapytania, status, data następnego kontaktu. Przeglądany raz w tygodniu na odprawie. Prymitywne, ale pokazuje, ile tematów wisi bez ruchu, a to jest zwykle najbardziej nieprzyjemna liczba w całej firmie.
Nie mam portfolio wdrożeń u obcych firm i nie będę udawał, że mam. Mam za to własną firmę, w której to chodzi codziennie. Poniżej liczby z sierpnia 2026, bez zaokrąglania na moją korzyść.
I rzecz, której nie ukrywam: system nie zrobił tego sam. Klasyfikował i przynosił decyzje partiami, a zatwierdzałem je ja. Nie pytał mnie o każdy mail z osobna i o to właśnie chodzi. Dokładnie ten model proponuję u Ciebie: najpierw diagnoza, potem wdrożenie etapami, a w środku człowiek, który zatwierdza, a nie przepisuje.
Uczciwie o granicach: to skrzynki i obieg informacji, a nie wyceny ani odczyt dokumentów od dostawców. To firma jednoosobowa z asystentami AI, nie biuro z handlowcami. Nie wiem, ile z tego przełoży się na Twoją firmę, bo nie znam Twoich liczb.
Jeśli kwota, która Ci wyszła, jest na tyle duża, że warto o niej pogadać, zostaw kontakt. Odezwę się ja, nie automat. Jeśli wyszło, że u Was to działa lepiej, niż myślałeś, też napisz, wtedy powiem wprost, że nie potrzebujesz mnie.