Ile partii to za dużo
Prostszy test, niż myślisz. Jeśli nie pamiętasz swojej przedostatniej partii, grasz za dużo. Partia uczy tylko wtedy, gdy zostaje po niej ślad w głowie.

Ile partii tygodniowo to za dużo? Prostszy test, niż myślisz: jeśli nie pamiętasz swojej przedostatniej partii, grasz za dużo.
Nie ostatniej. Przedostatniej. Ostatnią pamięta każdy, bo skończyła się pięć minut temu. Przedostatnia to jest test. Kto wygrał, jaki był debiut, gdzie się zawahałeś. Jeśli musisz zajrzeć do historii w aplikacji, żeby to sobie przypomnieć, to ta partia niczego Cię nie nauczyła. Przeszła przez Ciebie jak woda.
Kiedy partia uczy
Partia uczy tylko wtedy, gdy zostaje po niej ślad w głowie. Moment zawahania. Błąd, który zabolał. Plan, który nie wypalił, i pytanie, dlaczego. Ten ślad jest surowcem. Z niego robi się wnioski, a z wniosków postęp.
Gdy partii jest zbyt wiele, ślady się zamazują. Dwudziesta partia wieczoru nakłada się na dziewiętnastą, dziewiętnasta na osiemnastą, i rano nie zostaje nic poza liczbą w rankingu. Zostaje samo klikanie. Ręka pamięta, jak się rusza figury, głowa nie pamięta, po co.
Pięćdziesiąt partii i ranking w miejscu
U dorosłych amatorów widzę to stale. Pięćdziesiąt partii blitza w tygodniu i ranking w miejscu od roku. Czasem sześćdziesiąt. Ludzie, którzy poświęcają szachom więcej czasu niż niejeden zawodnik klubowy, i nie mają z tego nic.
Nie dlatego, że za mało grają. Dlatego, że żadna z tych pięćdziesięciu partii nie została obejrzana drugi raz. Pięćdziesiąt razy zrobili to, co umieją, razem z błędami, które robią od lat. Pięćdziesiąt powtórzeń tego samego to nie trening. To utrwalanie.
Zdrowszy stosunek
Zdrowszy stosunek wygląda mniej efektownie. Kilka partii w tygodniu, ale każda z krótką analizą. Zasada, którą daję uczniom: na jedną partię wolną licz drugie tyle czasu na przejrzenie jej po wszystkim. Zagrałeś czterdzieści minut, siedzisz nad nią kolejne czterdzieści. Bez silnika najpierw, z silnikiem potem.
Brzmi jak mało grania? Może. Za to każda partia pracuje na Ciebie podwójnie. Raz, gdy ją grasz, drugi raz, gdy ją rozumiesz. Pięć takich partii w tygodniu daje więcej niż pięćdziesiąt zagranych na autopilocie. Wiem, bo widzę różnicę w rankingu po trzech miesiącach u tych, którzy w to uwierzyli.
Eksperyment na tydzień
W tym tygodniu zagraj o połowę mniej partii niż zwykle. Jeśli grasz pięćdziesiąt, zagraj dwadzieścia pięć. Zaoszczędzony czas oddaj przegranym: jedna partia, jedno spojrzenie, jedno zdanie o tym, gdzie się posypało.
Po siedmiu dniach zrób ten sam test co na początku. Ile pamiętasz ze swojej gry? Którą partię, jaki błąd, jaki wniosek. Porównaj z poprzednim tygodniem.
Wynik Cię zaskoczy. Nie dlatego, że nagle będziesz grał lepiej. Dlatego, że pierwszy raz od dawna będziesz wiedział, jak grasz.
Krótsza wersja tego wpisu poszła na LinkedIn. Prowadzisz firmę i chcesz policzyć własną liczbę? Test piętnastu minut.