Które narzędzie zarabia na siebie
Tydzień temu pokazałem rachunek za AI, około 1600 zł miesięcznie. Dziś druga, trudniejsza część: co z tego zestawu naprawdę pracuje. Cennik mówi, ile AI kosztuje. Nie mówi, które narzędzie zarabia.

Tydzień temu pokazałem swój rachunek za AI: około 1600 zł miesięcznie. Ten post ludzie zapisywali na później. Więc dziś druga część rachunku, ta trudniejsza: co z tego zestawu naprawdę zarabia na swoje utrzymanie.
Bo lista subskrypcji to jedno. Każdy może ją spisać w pięć minut. Trudniejsze jest usiąść po miesiącu i szczerze odpowiedzieć: którego z tych narzędzi użyłem i do czego.
Najciężej pracuje
Najciężej pracuje Claude, 200 dolarów miesięcznie. Najdroższa pozycja i jedyna, przy której nie mam żadnych wątpliwości.
Za te pieniądze prowadzi mi cały zespół: odpowiada na maile szkoły, pilnuje terminów, pisze raporty, sprawdza, czy strona działa, układa plan tygodnia. To jest narzędzie, na którym stoi wszystko, o czym piszę od miesiąca. Gdyby jutro zniknął, poczułbym to jeszcze tego samego dnia przed śniadaniem, bo nie miałbym gotowych odpowiedzi do rodziców.
Na drugim biegunie
Na drugim biegunie jest Gemini, niecałe 100 zł. Płacę, korzystam rzadziej, niż planowałem. Nic mu nie brakuje jako narzędziu. Po prostu w moim systemie nie znalazł swojej roboty. Wszystko, do czego chciałem go używać, robi już coś innego, a przyzwyczajenie wygrywa z ciekawością.
Gdybym musiał ciąć koszty, zacząłbym właśnie tutaj. I to jest wniosek, do którego nie doszedłbym bez tego przeglądu, bo 98 zł miesięcznie to kwota, której nie zauważasz na wyciągu. Zauważasz ją dopiero, gdy pomnożysz przez dwanaście.
Rzecz, której nie było na liście
I jedna rzecz, której miesiąc temu w ogóle nie było na liście: AI sam odczytuje statystyki moich postów na LinkedIn i raz w tygodniu podaje mi raport z wnioskami. Który post zadziałał, dlaczego, co przetestować dalej.
Nikt tego nie planował w żadnym cenniku. Nie kupiłem do tego żadnego narzędzia. Powstało z połączenia tego, co już miałem, bo asystent techniczny zobaczył, że marketingowiec potrzebuje liczb, i zbudował mu odczyt. Dziś dzieje się bez mojego udziału.
Ten post powstał między innymi dlatego, że taki raport pokazał mi, co ludzie z moich treści naprawdę zapisują na później. Rachunek za AI. Konkretne kwoty. Nie porady, nie inspiracje. Liczby. Więc daję kolejne.
Wniosek po miesiącu liczenia
Wniosek jest inny, niż się spodziewałem, gdy zaczynałem ten przegląd. Myślałem, że wyjdzie mi, które narzędzie jest najlepsze. Wyszło mi coś innego.
Cennik narzędzi mówi, ile AI kosztuje. Nie mówi nic o tym, które narzędzie pracuje. To widać dopiero, kiedy raz w miesiącu siadasz i sprawdzasz, czego naprawdę użyłeś. Nie co planowałeś użyć. Czego użyłeś.
I ta sama zasada działa dla każdej subskrypcji w firmie, nie tylko AI. Program do faktur, narzędzie do mailingu, aplikacja do zadań. Każde z nich ma na wyciągu kwotę i każde ma w rzeczywistości jakąś liczbę użyć w miesiącu. Zestawienie tych dwóch liczb boli, ale jest tańsze niż płacenie przez rok za coś, co leży.
Pytanie
Płacisz za jakieś narzędzie AI, którego nie otworzyłeś od dwóch tygodni? To nie jest pytanie retoryczne. U mnie taka pozycja na liście była. I nadal jest, bo jeszcze nie zdecydowałem, czy Gemini dostanie ostatnią szansę, czy wypada.
Krótsza wersja tego wpisu poszła na LinkedIn. Prowadzisz firmę i chcesz policzyć własną liczbę? Test piętnastu minut.