Wygrana pozycja i przegrana partia. Jeśli grasz turnieje albo blitza, wiesz dokładnie, o czym mówię. Figura więcej, atak, wszystko idzie, a potem spojrzenie na zegar i już wiesz, że nie zdążysz.

Jak to sobie tłumaczymy

Najbardziej bolesne w przegranych na czas jest to, jak je sobie tłumaczymy. "Mam słabe nerwy". "Taki już jestem, za długo myślę". "Nie umiem grać szybko". Jakby zegar był cechą charakteru, a nie umiejętnością.

Słyszę to od dorosłych uczniów regularnie i za każdym razem odpowiadam tak samo: nikt nie rodzi się z umiejętnością gospodarowania czasem w partii. Wszyscy się jej uczą. Albo nie uczą i przegrywają wygrane pozycje do końca życia, tłumacząc to nerwami.

Jak psuje się zegar

Zarządzanie czasem w partii to umiejętność jak każda inna. Da się ją trenować i da się ją zepsuć. Psuje się ją zawsze tak samo: długim myśleniem w pozycjach, które tego nie wymagają.

Dziesięć minut nad ruchem, gdzie dwa sensowne posunięcia prowadzą do podobnej gry. Pięć minut nad wyborem, którym pionkiem pójść w spokojnej pozycji, gdzie i tak nic się nie dzieje. Trzy minuty nad odbiciem figury, które jest oczywiste, ale "na wszelki wypadek" sprawdzasz jeszcze raz.

To są minuty ukradzione z końcówki, gdzie będzie się decydować partia. Bo końcówka przyjdzie na pewno. I wtedy będziesz potrzebował tych dziesięciu minut, których już nie masz, bo wydałeś je w dwunastym ruchu na decyzję, która nie miała znaczenia.

Trening jest przyziemny

Po partii spójrz na zużycie czasu tak samo, jak patrzysz na błędy. Większość platform pokazuje, ile czasu poszło na każdy ruch. Znajdź te trzy, cztery ruchy, które zjadły najwięcej minut, i przy każdym zadaj sobie pytanie: czy pozycja była tego warta? Czy to był moment krytyczny, w którym partia mogła pójść w dwie zupełnie różne strony? Czy zwykły ruch, przy którym po prostu się zawiesiłeś?

Potem zagraj kilka partii z jedną zasadą: w pozycjach zwyczajnych ruch w minutę. Myślenie zostawiasz na momenty krytyczne. Rozpoznasz je po tym, że coś wisi, coś się otwiera, ktoś coś poświęca. Wtedy wolno Ci siedzieć. Kiedy nic się nie dzieje, ruszasz i grasz dalej.

Na początku będziesz grał gorzej. Minuta to mało, popełnisz błędy, które wcześniej byś wyłapał. Ale po kilku tygodniach głowa nauczy się odróżniać pozycje, które wymagają myślenia, od pozycji, które wymagają ruchu. I to jest cała umiejętność.

Policz jedną liczbę

Znajdź w swoich ostatnich partiach tę jedną, w której zegar wygrał z pozycją. Wygrana pozycja, przegrana na czasie. Każdy taką ma.

Policz, ile minut poszło na ruchy, które i tak były oczywiste. Nie na te trudne. Na oczywiste. Ta liczba mówi więcej niż niejedna analiza silnikiem. Bo silnik powie Ci, że grałeś dobrze. A zegar powie Ci, dlaczego mimo to przegrałeś.