40 tysięcy z jednego maila
Mirek Burnejko pokazał moją historię jako case study: 17 sprzedaży i około 40 tysięcy złotych z jednego maila. Liczby się zgadzają. Ale z perspektywy mojego biurka ta historia wygląda mniej efektownie i przez to ciekawiej.

Mirek Burnejko pokazał wczoraj moją historię jako case study swojego kursu. 17 sprzedaży i około 40 tysięcy złotych z jednego maila w dwie, trzy godziny. Liczby się zgadzają.
Ale z perspektywy mojego biurka ta historia wygląda mniej efektownie i przez to ciekawiej. Bo "40 tysięcy z jednego maila" brzmi jak trik. A to nie był trik.
Ten mail
Ten mail nie był żadnym mistrzostwem copywritingu. Nie miał sprytnego tematu ani psychologicznych sztuczek. Był dobrze zaadresowany: poszedł do rodziców, którzy już znali mój klub, do których pisałem wcześniej, o wyjeździe, na który część z nich czekała.
Napisał go mój asystent od marketingu. Ten sam, o którym piszę od tygodni. Zna moją ofertę, moich odbiorców i mój styl pisania, bo przez wiele tygodni uczyłem go na moich prawdziwych mailach. Dostał od mnie setki wysłanych wiadomości i instrukcję: tak piszę, tak się zwracam, tego nie obiecuję.
Ja tylko przeczytałem szkic, poprawiłem dwie rzeczy i kliknąłem wyślij.
To kliknięcie jest puentą
I to kliknięcie jest całą puentą. Nie mail. Kliknięcie.
Rok temu, po kursie u Mirka, zacząłem od spisania listy rzeczy, których AI nie wolno robić nigdy. Nie wysyła maili. Nie wydaje pieniędzy. Nie publikuje. Ta lista powstała pierwsza, zanim AI cokolwiek u mnie zrobiła. Są wyjątki i czasem zezwalam na więcej, ale to zawsze ja ustawiam granice, nie narzędzie.
Dopiero na tym fundamencie dało się zbudować zespół asystentów, który dziś prowadzi mi maile, raporty, stronę i marketing. Bez tej listy nie odważyłbym się oddać AI pisania do rodziców. Z tą listą mogę oddać jej pisanie, bo wysyłanie zostaje u mnie.
Efekt po roku
Efekt po roku: prowadzę szkołę szachową i klub, a papierologię robi AI. Ten mail za 40 tysięcy to nie był szczęśliwy strzał, tylko zwykły dzień pracy systemu, który składałem miesiącami. Asystent napisał, ja kliknąłem, rodzice zapisali dzieci. Następnego dnia napisał kolejny, mniej efektowny, o godzinach zajęć. Ten sam system, ta sama rutyna.
Dlatego nie lubię słowa "case study". Sugeruje wyjątek. A to była środa.
Zapisy i uczciwość
Właśnie ruszyły zapisy na piątą edycję tego kursu. Jeśli chcesz przejść tę samą drogę, od listy zakazów do zespołu asystentów, zapisz się tutaj: https://www.aibizneslab.pl/premium.html?ref=is52q3b2
Uczciwie: to link partnerski, dostaję prowizję za polecenie. Możesz też zapisać się bez mojego linku, wprost na stronie AI Biznes Lab. Polecam ten kurs nie dla prowizji, tylko dlatego, że wszystko, co opisuję w tym dzienniku od miesięcy, zaczęło się właśnie tam. Od jednej kartki z listą, czego AI nie wolno.
Krótsza wersja tego wpisu poszła na LinkedIn. Prowadzisz firmę i chcesz policzyć własną liczbę? Test piętnastu minut.