Ten plakat na ekranie zrobiła mi wczoraj rano sztuczna inteligencja. Zanim dzieci weszły na salę, już wisiał.

Jak powstał

Napisałem jedno zdanie: plakat Szkoły Strategii, nowocześnie, z moją twarzą. Po kilku minutach miałem gotowy projekt. Kolory, układ, moje zdjęcie wtopione w tło, tytuł. Rzecz, na którą kiedyś zamawiałbym grafika i czekał trzy dni, była gotowa przed śniadaniem.

Zabawne, że najtrudniejsze okazały się polskie znaki. Generator uparcie pisał "SZKOĽA", z jakimś czeskim ogonkiem zamiast naszego Ł. Poprawiliśmy to z moim asystentem AI zwykłym fontem, nałożonym na gotową grafikę, i po sprawie. Pięć minut zamiast kolejnych dziesięciu prób z generatorem.

To jest typowe. AI robi 90 procent roboty w minutę, a ostatnie 10 procent wymaga człowieka, który wie, jak wygląda polskie Ł.

A potem prawdziwa robota

A potem zaczęła się prawdziwa robota, przy której żadna AI mnie nie zastąpi.

Czwarty dzień Szkoły Strategii w Krainie Szachów. Dziesięcioro dzieci w wieku od 6 do 15 lat, ostatni tydzień wakacji. Telefony leżą w pudełku z numerowanymi przegródkami, każde dziecko ma swoją. Na stołach szachownice i zegary. Zero ekranów przez cały dzień, poza tym jednym z plakatem.

Uczę ich planowania. Nie "co zagrać", tylko "co chcę osiągnąć w tej pozycji i jakie mam na to trzy ruchy". Uczę liczenia wariantów: nie zgaduj, policz, sprawdź, dopiero potem rusz. I uczę przegrywania z klasą, bo przewrócony król to nie wstyd, tylko informacja, co poprawić w następnej partii.

Sześciolatek i piętnastolatek przy jednym stole. Różnica dziewięciu lat i kilkuset punktów rankingu. A rozmowa o tym samym: dlaczego ten ruch, co chciałeś zrobić, co zrobił przeciwnik. To jest coś, czego nie da się wygenerować jednym zdaniem.

Tak wygląda moja praca

Tak teraz wygląda moja praca. AI robi plakaty, prezentacje i papierologię. Grafikę na ekran, mail do rodziców o godzinie odbioru, listę obecności, podsumowanie dnia. Wszystko, co jest tekstem albo obrazkiem i ma schemat.

A ja mam więcej czasu na to, co lubię najbardziej: szachy i ludzi. Nie dlatego, że pracuję mniej. Dlatego, że pracuję tam, gdzie jestem potrzebny, a nie tam, gdzie kiedyś byłem jedyną osobą, która umiała otworzyć program graficzny.

Pytanie

Ciekawe, co pierwsze oddacie swojej AI, żeby odzyskać godzinę dziennie. U mnie były to maile. Potem grafiki. Plakat wczoraj rano to już rutyna, o której nawet nie myślę. A rok temu zająłby mi wieczór.