50 dzieci i arkusz
50 dzieci ma potwierdzone miejsce w mojej szkole szachowej. 45 rodzin jeszcze się waha. Rok szkolny zaczyna się od arkusza, nie od pierwszego ruchu. Co u mnie w tym tygodniu, tydzień po tygodniu.

50 dzieci ma dziś potwierdzone miejsce w mojej szkole szachowej. 45 rodzin jeszcze się waha. Rok szkolny zaczyna się od arkusza, nie od pierwszego ruchu.
To pierwsza tygodniówka w tym dzienniku: co u mnie w tym tygodniu, bez ubarwiania. Chcę to robić co poniedziałek, bo tygodniówka zmusza do policzenia, a policzenie zmusza do prawdy.
Na sali trenerzy, ja przy biurku
Pierwszy tydzień zajęć to pięć pierwszych dni z rzędu. Każda grupa startuje w swoim dniu: poniedziałkowa w poniedziałek, wtorkowa we wtorek. Pięć startów, pięć kompletów rodziców przy drzwiach z pytaniami, pięć list obecności.
Moja robota w tym tygodniu: żeby żadne zgłoszenie nie leżało bez odpowiedzi dłużej niż dobę. W sierpniu leżały po tygodniu, pisałem o tym wczoraj. Teraz rano dostaję listę, kto czeka, zanim otworzę skrzynkę. Lista jest krótka, bo szkice odpowiedzi już stoją. Ja czytam i klikam.
Rozmowa z firmą spoza szachów
Dziś po południu rozmowa z firmą spoza szachów. Chcą sprawdzić, czy to, co zbudowałem sobie do obsługi zapisów, zadziała na ich zapytania od klientów. Inna branża, inne zapytania, ten sam problem: maile leżą, klienci odchodzą.
Nie wiem, czy zadziała. Ich proces jest inny niż mój, ich klienci nie są rodzicami, a wyceny nie są cennikiem z pięcioma pozycjami. Po to jest rozmowa. Powiem, co u mnie działa, posłucham, co u nich nie działa, i dopiero wtedy będzie wiadomo, czy jest o czym mówić dalej.
Mail do 45 rodzin
W środę mail do tych 45 rodzin, które jeszcze się wahają. Nie nachalny. Informacja, że grupy ruszyły, że są jeszcze miejsca, że można przyjść na jedne zajęcia i zobaczyć.
Zanim wyjdzie, automat sprawdza, czy ktoś kiedykolwiek prosił, żeby do niego nie pisać. Raz to przeoczyliśmy. Rodzic, który pół roku wcześniej poprosił o wypisanie z listy, dostał mail o zapisach. Odpisał, słusznie zirytowany. Więcej nie chcę. Kontrola jest teraz w skrypcie, nie w mojej pamięci.
Co weszło w zeszłym tygodniu
Do 6 września: pierwsza wersja dziennika trenera. Prowadzący wpisuje po zajęciach, co się działo: kto był, co przerabiali, kto miał trudność. Ja widzę to wieczorem z telefonu, bez pytania nikogo i bez czekania na raport.
Od pomysłu do działającej wersji na serwerze minęło jedno niedzielne popołudnie. Większość złożyli moi asystenci AI: strona, formularz, zapis, podgląd. Ja czytałem, poprawiałem i klikałem. Rok temu to byłby tydzień pracy albo zlecenie na zewnątrz.
Rzecz, o której nie miałem pojęcia
Jedna rzecz, o której rok temu nie miałem pojęcia: najwięcej zapisów przyszło nie z reklamy, tylko z jednego maila do rodzin z zeszłego roku. Ponad 20 odpowiedzi w dobę.
Nie reklama na Facebooku, nie plakaty, nie post. Mail do ludzi, którzy już nas znali, z prostą informacją, że ruszamy. Wiedziałem, że stali klienci są ważni. Nie wiedziałem, że aż tak. Teraz wiem i to zmienia, gdzie kładę wysiłek we wrześniu.
A u Was? Co startuje w tym tygodniu?
Krótsza wersja tego wpisu poszła na LinkedIn. Prowadzisz firmę i chcesz policzyć własną liczbę? Test piętnastu minut.