Do Polanicy przyjechałem nie jako trener, tylko jako kierownik wyjazdu. Znam tę rolę od lat i za każdym razem przekonuję się o tym samym: to zupełnie inna praca.

Gdzie jesteśmy

Jesteśmy z klubem Polonia Wrocław w Polanicy-Zdroju, przy Międzynarodowym Festiwalu Szachowym im. Akiby Rubinsteina. To jeden z najstarszych festiwali w Polsce i miejsce, do którego jeździ się co roku, jak do rodziny.

Czterech trenerów. Dziewiętnastu zawodników. Dziewięć dni.

Każdy zawodnik gra swój turniej, według swojej kategorii, w swojej sali. Każdy trener ma swoich podopiecznych do przygotowania i partii do przeanalizowania. A ja mam wszystkich naraz.

Dwie różne prace

Trener myśli o partiach swoich podopiecznych. Rano przygotowanie do przeciwnika, po rundzie analiza, wieczorem plan na jutro. To jest praca, którą znam i lubię: jedna głowa, jedna pozycja, jedna decyzja.

Kierownik myśli o wszystkim innym. Hotel: czy wszyscy mają pokoje, czy nikt nie zgubił klucza. Posiłki: o której, gdzie, czy ktoś ma alergię. Plan dnia: kto gra o dziesiątej, kto o szesnastej, kto ma wolne i co z tym wolnym robi. Kontakt z rodzicami: dziewiętnaście rodzin, które chcą wiedzieć, jak poszło i czy dziecko zjadło obiad. Kto gdzie ma być o której godzinie i czy tam jest.

Przy szachownicy odpowiadasz za jedną decyzję naraz. Tutaj odpowiadasz za dziewiętnaście osób naraz. Szachy uczą jednego i drugiego: planowania i odpowiedzialności. Ale dopiero taki wyjazd pokazuje różnicę między planem na partię a planem na dziewięć dni z dziewiętnastoma dziećmi.

Dwa fronty

Na zdjęciach dzisiejsza gra. Pierwsza sala to Teatr Zdrojowy, serce szachowej Polanicy. Druga jest hotelowa. To w teatrze gra się główne turnieje festiwalu, a partie toczą się też w hotelach Polanica i Nowy Zdrój. Kilkaset osób przy szachownicach w jednym uzdrowisku.

Dziś, w sobotę 15 sierpnia, po południu startuje arcymistrzowski turniej kołowy, w którym każdy gra z każdym. A w nim trzech zawodników Polonii: Pentala Harikrishna, Szymon Gumularz i Jan Malek. Oni na zgrupowanie nie przyjechali, grają swoje.

Klub jest w Polanicy na dwóch frontach. Młodzież się uczy, arcymistrzowie walczą. Dwunastolatek z naszej grupy może po swojej rundzie pójść do teatru i popatrzeć, jak gra zawodnik z tego samego klubu, tylko dwadzieścia lat i tysiąc punktów rankingu dalej. To jest lepsza motywacja niż jakakolwiek pogadanka.

Będę stąd pisał

Będę stąd wrzucał relacje z życia zgrupowania. Jak wygląda dzień, co się udaje, co nie. Ciekawi Cię, jak wygląda praca klubu szachowego od kuchni? Zostań ze mną na ten tydzień.