Jestem trenerem szachów, nie programistą. A od kilku miesięcy na maile mojej szkoły odpowiada AI.

Zanim ktoś zapyta: nie, nie wysyła nic sama. Przygotowuje szkic odpowiedzi, a ja rano czytam i klikam "wyślij" albo poprawiam. Ostatnie słowo zawsze należy do mnie. Ta zasada jest ważniejsza niż całe narzędzie i wrócę do niej na końcu.

Jak to się zaczęło

Zaczęło się prozaicznie. Zauważyłem, że codziennie odpisuję na podobne pytania. Terminy zajęć. Ceny. Jak zapisać dziecko. Czy jest miejsce w grupie na wtorek. Co zabrać na turniej. Każdy mail osobno, każdy od zera, każdy pisany od "Dzień dobry" do "Pozdrawiam".

Pół godziny dziennie na pisanie rzeczy, które napisałem już sto razy. Czasem godzina, jeśli był początek roku albo zapisy na wakacje. Policzone w skali roku, to kilka tygodni pracy na przepisywanie tego samego.

I to nie była praca, w której jestem potrzebny. Rodzic nie pisał do mnie, bo chciał mojej opinii o pozycji. Pisał, bo chciał wiedzieć, o której są zajęcia.

Jak wygląda dziś

Dziś wygląda to tak: AI czyta skrzynkę, rozpoznaje, o co pyta rodzic, i pisze szkic moim stylem. Nauczyła się go z moich starych odpowiedzi. Dałem jej kilkaset wysłanych maili i powiedziałem: tak piszę, tak zaczynam, tak kończę, takich słów nie używam. Po kilku tygodniach poprawek szkice zaczęły brzmieć jak ja.

Ja rano otwieram listę gotowych odpowiedzi. Sprawdzam fakty: czy termin się zgadza, czy cena jest z aktualnego cennika, czy nie obiecała czegoś, czego nie obiecuję. I wysyłam. Z pół godziny pisania zrobiło się kilka minut klikania.

Błędy? Zdarzają się. Głównie w tonie: czasem za grzecznie, czasem za długo. Wtedy poprawiam dwa słowa. Ale błędów jest mniej niż wtedy, gdy pisałem sam po dziesiątej wieczorem, zmęczony, na telefonie.

Czego nie musiałem umieć

Nie musiałem do tego umieć programować. To zdanie powtarzam najczęściej, bo najczęściej słyszę: fajnie, ale ja nie jestem techniczny. Ja też nie jestem.

Musiałem tylko opisać po polsku, jak odpowiadam i czego mi nie wolno pomylić. Dosłownie: usiadłem i napisałem instrukcję, jak dla nowego pracownika w sekretariacie. Tak witam rodzica. Tak odpowiadam na pytanie o cenę. Tego nigdy nie obiecuję. Przy tym zatrzymaj się i zapytaj mnie. To wszystko.

Gdzie AI oddaje czas naprawdę

Jeśli prowadzisz małą firmę i codziennie piszesz podobne maile, to jest pierwsze miejsce, gdzie AI realnie oddaje Ci czas. Nie grafiki, nie posty, nie "strategia". Skrzynka. Bo skrzynka jest codziennie, jest powtarzalna i jest tekstem, a w tekście AI jest dziś naprawdę dobra.

Policz dziś, ile takich maili wysyłasz w tygodniu. Nie wszystkich, tylko tych, które piszesz po raz setny. Ta liczba to Twój argument. Jeśli wychodzi dziesięć, to jest temat na spokojnie. Jeśli wychodzi pięćdziesiąt, to jest temat na jutro.

Ilustracja: podgląd ekranu odtworzony z pomocą AI, dane rodzica usunięte.