Pogram, co wpadnie
Najpopularniejszy plan treningowy dorosłych szachistów. I najgorszy. Minimalny plan na trzy miesiące, który realnie działa, mieści się na jednej kartce i ma trzy elementy, nie dziesięć.

"Pogram, co wpadnie" to najpopularniejszy plan treningowy dorosłych szachistów. I najgorszy.
Znam to z rozmów z moimi dorosłymi uczniami. Na pierwszej rozmowie pytam, jak trenują. Odpowiedź prawie zawsze ta sama: jak jest chwila, to gram. Czasem obejrzę coś na YouTube. Czasem porobię zadania w telefonie. I tak od dwóch lat, ranking stoi w miejscu.
Nikt z nich nie jest leniwy. Większość to ludzie, którzy w pracy prowadzą projekty, pilnują terminów, zarządzają zespołami. A w szachach robią to, co wpadnie.
Gdzie leży problem
Problem nie leży w ilości czasu. Ci ludzie mają czas, skoro grają dwieście partii miesięcznie. Problem leży w tym, że bez planu każda wolna chwila zamienia się w blitza, bo blitz jest najłatwiejszy do odpalenia.
Kwadrans w tramwaju? Blitz. Wieczór po pracy? Blitz. Niedziela rano? Blitz. Nie dlatego, że blitz jest najlepszym treningiem. Dlatego, że jest jeden klik od ręki, a analiza partii wymaga decyzji, żeby ją zrobić. Bez planu decyzja zawsze wypada na korzyść tego, co łatwiejsze.
Minimalny plan, który działa
Minimalny plan na 3 miesiące, który realnie działa u dorosłego, mieści się na jednej kartce. Nie w arkuszu, nie w aplikacji. Na kartce.
- Kilka wolniejszych partii tygodniowo zamiast maratonów blitza. Partie, w których jest czas pomyśleć, a więc jest co analizować.
- Kwadrans taktyki dziennie. O stałej porze. Nie sto zadań raz w tygodniu, tylko kwadrans, ale codziennie.
- Po każdej partii jedno zdanie notatki, co poszło nie tak. Jedno. W telefonie.
To wszystko. Nie dziesięć elementów, trzy. Celowo. Plan z dziesięcioma elementami jest imponujący przez tydzień, a potem ląduje w szufladzie, bo nie da się go zrobić w środę po pracy. Plan z trzema elementami jest nudny i dlatego działa.
Czego brakuje dorosłemu
Dorosłemu nie brakuje zdolności. Widziałem czterdziestolatków, którzy w pół roku zrobili więcej niż przez poprzednie pięć lat. Nie dlatego, że nagle stali się zdolniejsi. Dlatego, że pierwszy raz robili to samo co tydzień.
Brakuje mu powtarzalności. A powtarzalność bierze się z planu tak małego, że nie da się go nie zrobić. Kwadrans taktyki da się zrobić nawet w najgorszy dzień. Godzina taktyki nie. I dlatego kwadrans codziennie bije godzinę w niedzielę, choć na papierze to mniej.
Zadanie
Weź dziś kartkę i zapisz swoje trzy elementy na sierpień, wrzesień i październik. Trzy miesiące, bo tyle trzeba, żeby zobaczyć różnicę w rankingu. Trzy elementy, bo więcej nie utrzymasz.
Jedna kartka, trzy miesiące, zero wymówek. Przyklej ją tam, gdzie widzisz ją codziennie. W listopadzie porównaj ranking. Wtedy porozmawiamy o czwartym elemencie.
Krótsza wersja tego wpisu poszła na LinkedIn. Prowadzisz firmę i chcesz policzyć własną liczbę? Test piętnastu minut.