Wieczór po pracy
Godzina spokoju, dziesięć partii blitza i ranking niżej niż przed pierwszą. Zmęczona głowa nie gra Twoich najlepszych szachów. Gra Twoje najgorsze nawyki. Proponuję zamianę.

Wieczór po pracy. Wreszcie godzina spokoju, więc odpalasz blitza. Po dziesięciu partiach ranking jest niżej niż przed pierwszą. Zamykasz aplikację z poczuciem, że to był zmarnowany wieczór. I trochę tak było.
Znam ten schemat od moich dorosłych uczniów. Praca, dom, obowiązki. Na szachy zostaje końcówka dnia, kiedy dzieci śpią, a głowa jest już wyżęta. I wtedy przychodzi pokusa, żeby nadrobić wszystko jednym maratonem partii. Cały tydzień nie grałem, to teraz dziesięć na raz.
Co gra zmęczona głowa
Problem w tym, że zmęczona głowa wieczorem nie gra Twoich najlepszych szachów. Gra Twoje najgorsze nawyki. Wszystko, co przez lata wypracowałeś, wymaga uwagi, a uwagi o 22:30 już nie ma. Zostaje autopilot. A autopilot ma w sobie zapisane wszystkie Twoje stare błędy.
Każda taka partia to jeszcze jedno powtórzenie błędu, który i tak już robisz za często. Nie uczysz się nowego. Utrwalasz stare. Dziesięć partii wieczorem to dziesięć powtórzeń zostawionej figury, zbyt szybkiego ruchu, zignorowanej groźby. Rano wstajesz z rankingiem niżej i nawykiem głębiej.
Zamiana
Zamiana, którą proponuję, jest prosta. Zamiast dziesięciu partii na autopilocie, jedna przegrana z tego tygodnia i 20 minut nad nią.
Najpierw bez silnika. To jest warunek. Znajdź moment, w którym partia zaczęła się sypać, i opisz go sobie jednym zdaniem. Zwykłym, ludzkim zdaniem, nie wariantem.
"Zostawiłem skoczka bez obrony, bo patrzyłem tylko na swój atak."
"Miałem wygraną pozycję i 30 sekund na zegarze."
"Wziąłem piona, nie sprawdziłem, co robi goniec."
Dopiero potem włącz silnik i sprawdź, czy trafiłeś. Jeśli tak, dobrze, czujesz swoje partie. Jeśli nie, jeszcze lepiej, bo właśnie zobaczyłeś coś, czego wcześniej nie widziałeś.
Zapisz to zdanie
To jedno zdanie zapisz. Serio, w notatkach w telefonie wystarczy. Data, jedno zdanie, koniec. Nie potrzebujesz zeszytu z wariantami ani programu do baz partii.
Po kilku tygodniach przeczytasz te zdania wszystkie naraz i zobaczysz czarno na białym, co wraca najczęściej. U jednego pięć razy "patrzyłem tylko na swój atak". U innego cztery razy "zegar". U trzeciego "wziąłem piona bez liczenia" w co drugiej partii.
A wtedy wiesz już dokładnie, nad czym pracować, zamiast zgadywać. Bez trenera, bez kursu. Twoje własne partie powiedziały Ci, co jest nie tak.
Dwa wieczory
Dziesięć partii daje złudzenie treningu. Było dużo, było intensywnie, człowiek się zmęczył, więc chyba coś zrobił. Nie zrobił. Jedno szczere zdanie o własnej grze daje postęp. Mniej efektowny, ale prawdziwy.
Spróbuj dziś wieczorem. Zamiast otwierać blitza, otwórz ostatnią przegraną. Dwadzieścia minut, jedno zdanie, koniec. Za miesiąc podziękujesz sobie sam.
Krótsza wersja tego wpisu poszła na LinkedIn. Prowadzisz firmę i chcesz policzyć własną liczbę? Test piętnastu minut.