Grasz codziennie, a ranking stoi w miejscu od pół roku. Znasz to?

Dorośli amatorzy mówią o tym jednym słowem: ściana. Pierwszy rok szedł pięknie. Każdy miesiąc coś dawał, ranking rósł, zadania wchodziły, człowiek czuł, że się rozwija. Potem nagle nic. Partie wpadają jedna za drugą, zadania porobione, obejrzany kolejny kurs na YouTube. Ranking ani drgnie. Czasem nawet spada.

I wtedy większość robi to samo. Skoro stoję, muszę grać więcej. Więcej blitza wieczorem, więcej zadań w telefonie, więcej filmów. Więcej wszystkiego.

Widzę to co tydzień u dorosłych, których trenuję. I za każdym razem diagnoza jest ta sama.

Skąd się bierze ściana

Ściana nie bierze się z tego, że grasz za mało. Bierze się z tego, że w kolejnych partiach powtarzasz ten sam błąd. Jeden. Czasem dwa. I dopóki on tam jest, żadna liczba partii tego nie przykryje, bo w każdej partii on wraca i w każdej kosztuje.

U jednego to figura zostawiona bez obrony, gdy na szachownicy robi się gorąco. Wszystko idzie dobrze, aż do momentu, w którym trzeba liczyć pod presją. Wtedy zawsze coś wisi.

U innego to wygrana pozycja i przegrana na czasie. Za długo siedział nad jednym ruchem w pozycji, która tego nie wymagała, i końcówkę grał na trzydziestu sekundach.

U kolejnego to końcówki grane na czuja od lat. Cała partia dobrze, a potem król z pionem przeciwko królowi i porażka albo remis z wygranej, bo nikt mu nigdy nie pokazał opozycji.

Każdy z nich gra codziennie. Każdy z nich stoi.

Dlaczego granie tego nie naprawi

W partii robisz to, co już umiesz. To jest cała tajemnica. Partia nie uczy nowych rzeczy, partia sprawdza stare. Jeśli nie umiesz liczyć pod presją, kolejna partia pod presją nie nauczy Cię liczyć. Nauczy Cię przegrywać pod presją trochę szybciej.

Dlatego setna partia z tym samym błędem to nie setna lekcja. To setne powtórzenie tego samego. Utrwalanie, nie nauka.

Co naprawia

Naprawia co innego i jest to dużo mniej efektowne niż maraton blitza.

Znajdź JEDEN błąd, który wraca najczęściej. Nie pięć, nie listę wszystkich słabości. Jeden. Ten, który kosztuje Cię najwięcej partii w miesiącu.

Potem pracuj nad nim tak długo, aż zniknie. Zostawiasz figury pod presją? Przez miesiąc przed każdym ruchem w ostrej pozycji zadajesz sobie jedno pytanie: co wisi. Przegrywasz na czasie? Przez miesiąc grasz z zasadą "minuta na zwykły ruch". Końcówki na czuja? Przez miesiąc jedna końcówka pionowa dziennie, aż będziesz ją grał z zamkniętymi oczami.

Nudne? Trochę. Ale to jest różnica między setną partią a setnym powtórzeniem tego samego. Po miesiącu takiej pracy ranking rusza, bo znika błąd, który hamował go od roku.

Zadanie na dziś

Przejrzyj ostatnie 10 przegranych. Nie analizuj ich do końca, tylko przy każdej zapisz jedno słowo: czas, figura, końcówka, debiut, nerwy. Potem policz, które słowo powtarza się najczęściej.

To jest Twoja ściana. Ma imię i da się ją zburzyć.

Daj znać w komentarzu, co się powtarza. Ciekaw jestem, czy częściej wraca brak czasu, czy zostawione figury. U moich uczniów prowadzi jedno z tych dwóch.