Partia sypie się wcześniej
Partia rzadko sypie się w momencie, w którym ją przegrywasz. Sypie się kilka ruchów wcześniej, tylko tego nie widać. Wisząca figura to objaw. Choroba zaczęła się wcześniej.

Partia rzadko sypie się w momencie, w którym ją przegrywasz. Sypie się kilka ruchów wcześniej, tylko tego nie widać.
To jedna z tych rzeczy, które trener widzi od razu, a gracz prawie nigdy. Bo gracz pamięta ból, a ból przychodzi na końcu. Trener patrzy na całą partię i widzi, gdzie zaczęło iść w złą stronę, długo przed tym, zanim zabolało.
Objawy i choroba
Wisząca figura, przeoczony mat, katastrofa na zegarze: to są objawy. Choroba zaczęła się wcześniej.
Ustawiłeś figurę na polu, gdzie nie miała nic do roboty. Skoczek na brzegu, goniec za własnymi pionkami. Nie stracił partii w tym ruchu, ale od tego ruchu grałeś figurą mniej.
Otworzyłeś linię przy własnym królu, bo wyglądało to aktywnie. Pionek do przodu, "atakuję". Dziesięć ruchów później przez tę linię wszedł hetman przeciwnika i już nie było czego bronić.
Przestałeś pytać, co chce zagrać przeciwnik. Miałeś swój plan, realizowałeś go ruch po ruchu, a on w tym czasie realizował swój. Twój był wolniejszy.
Żaden z tych momentów nie wygląda jak błąd. Silnik pokaże przy nim może jedną dziesiątą piona różnicy. Ale to jest miejsce, w którym partia zaczęła się kończyć.
Najmniej ciekawe pytanie
Dlatego przy analizie przegranej pytanie "gdzie straciłem figurę" jest najmniej ciekawe. Odpowiedź znasz, bolała. I nie nauczy Cię niczego, bo w następnej partii nie stracisz tej samej figury w ten sam sposób. Stracisz inną, w innym miejscu, z tego samego powodu.
Ciekawe jest pytanie: od którego momentu moja pozycja przestała się poprawiać?
Cofnij się do miejsca, gdzie jeszcze wszystko było w porządku. Figury rozwinięte, król bezpieczny, plan jasny. I przejdź partię od tego punktu jeszcze raz, ruch po ruchu, pytając przy każdym: czy po tym ruchu moja pozycja jest lepsza niż przed nim? Prawie zawsze znajdziesz ruch, przy którym wzruszyłeś ramionami i zagrałeś "na oko". Nie było groźby, nie było planu, coś trzeba było zagrać, więc zagrałeś.
Prawdziwy przeciwnik
Ten ruch to Twój prawdziwy przeciwnik. Nie ta wisząca figura dziesięć ruchów później.
Bo ten ruch wraca. W każdej partii, w której nie masz planu i nie ma groźby, robisz coś podobnego. Ruch dla ruchu. Przesunięcie figury, bo trzeba. A przeciwnik w tym czasie robi ruch z powodem. Po pięciu takich wymianach on ma pozycję, a Ty masz figury na szachownicy.
Kiedy nauczysz się widzieć te ruchy w analizie, zaczniesz je widzieć w partii. I wtedy zamiast wzruszać ramionami, zadasz sobie pytanie: co on chce zagrać i co ja chcę osiągnąć. Sama odpowiedź na to pytanie jest lepszym ruchem niż ten "na oko".
Przy najbliższej analizie
Przy najbliższej analizie przegranej znajdź pierwszy ruch, którego nie umiesz uzasadnić jednym zdaniem. Nie "silnik mówi, że słaby". Ty nie umiesz powiedzieć, po co go zagrałeś.
Tam zaczęła się Twoja partia. Ta przegrana.
Ilustracja wygenerowana z pomocą AI.
Krótsza wersja tego wpisu poszła na LinkedIn. Prowadzisz firmę i chcesz policzyć własną liczbę? Test piętnastu minut.