W niedzielę uruchomiliśmy nową usługę w mojej szkole szachowej. Strona, opis, kalendarz, formularz zapisów, potwierdzenia mailem, wszystko przetestowane od kliknięcia do wpisu w pliku. Solidna robota, kilka godzin, wszystko działa.

We wtorek zajrzałem do tego pliku. Dwie linie: nagłówek i mój własny test.

Zero zapisów. I wiecie co? Wszystko działało poprawnie.

Krok, o którym zapomniałem

Bo między "usługa jest gotowa" a "ktokolwiek o niej wie" leży krok, o którym po prostu zapomniałem. Przez cztery dni nie wyszedł ani jeden mail i nie poszedł ani jeden post. Nikt poza mną i asystentami nie wiedział, że ta strona istnieje.

Sama strona nie sprzedaje. Strona czeka. Może czekać tydzień, miesiąc, rok, i będzie dokładnie tak samo gotowa i dokładnie tak samo pusta.

Błąd, który widzę najczęściej

To jest błąd, który u siebie widzę najczęściej, i nie dotyczy tylko mnie. Widzę go u znajomych, którzy prowadzą firmy. Widzę go u trenerów, którzy zbudowali kurs online i czekają.

Robimy tę część, którą umiemy zrobić sami, przy biurku, bez proszenia nikogo o uwagę. Strona, formularz, opis, cennik. To jest wygodne. Nikt nie odmówi, nikt nie zignoruje, nikt nie powie "nie". Budowa jest bezpieczna.

Powiedzenie ludziom, że coś mamy, jest niewygodne. Mail do rodziców to prośba o uwagę. Post to wystawienie się na ocenę. Można dostać ciszę, a cisza boli. Więc budujemy dalej. Jeszcze jedna poprawka na stronie, jeszcze jeden test formularza. Wszystko, byle nie wysłać.

Najgorsze

Najgorsze jest to, że gdyby nikt się nie zapisał po mailu i po postach, wiedziałbym coś wartościowego: że ta usługa nie jest potrzebna. Albo że jest źle opisana. Albo że cena jest zła. Każda z tych informacji jest warta więcej niż cztery dni budowania.

Tak nie wiem nic. Cztery dni ciszy to nie wynik testu rynku. To wynik mojego zaniechania. Nie da się z tego wyciągnąć żadnego wniosku poza jednym: zapomniałem powiedzieć.

Wczoraj rano

Wczoraj rano w końcu wyszedł mail. Dziś wieczorem idzie post. Wtedy dopiero zacznę się czegoś uczyć. Może przyjdą zapisy. Może przyjdą pytania, z których wyniknie, że coś jest niejasne. Może przyjdzie cisza, i to też będzie informacja.

Zapisałem sobie tę lekcję w pliku, który czytają moje asystenty: usługa nie jest uruchomiona, dopóki nie wyszedł pierwszy komunikat do ludzi. Strona to nie premiera. Mail to premiera.

Pytanie

Co ostatnio zbudowałeś i odłożyłeś, zanim powiedziałeś o tym komukolwiek? Kurs, oferta, nowa usługa, strona. Leży gotowe, działa, czeka. Ile dni już czeka?